…i nieopisany kontur, 2015

 

 

 

 

 

 




…i nieopisany kontur
, 2015
tkanina (bawełna, akryl), aluminium, stal, modelina
Rysunek z cyklu …i nieopisany kontur (IV), 2015, ołówek, kredka na papierze, 29,8 x 42,2 cm
(w kolekcji sztuki Hotelu Europejskiego, Warszawa)
Widok wystawy SPOJRZENIA 2015 – Nagroda Deutsche Bank, Zachęta Narodowa Galeria Sztuki, Warszawa, 2015.
Fot. Bartosz Górka

Podstawą procesu twórczego jest dla mnie rysunek jako sposób wizualizowania pomysłów. Nie jest on dla mnie szkicem, ale autonomiczną pracą powstającą równolegle z rzeźbami, często refleksją na ich temat. Czasem to, co niemożliwe technicznie do zrealizowania w przestrzeni można zawrzeć w rysunku. W najnowszych pracach chciałam wykorzystać koce wykonane na podstawie moich rysunków. Wszystkie prace powstają bardzo intuicyjnie, są też wypadkową współpracy np. z fabryką tkanin w Białymstoku. W pewnym momencie nie mam całkowitej kontroli nad tym, jaki będzie efekt końcowy mojego projektu, jak projekt zostanie przełożony w procesie produkcji tkaniny. Nie interesuje mnie zresztą wierne jego odtworzenie. Ograniczenia techniczne, kontakt z osobami specjalizującymi się w konkretnym materiale czy technologii, mającymi na ten temat swoje sugestie, to wszystko składa się na bardzo ciekawy proces powstawania pracy. Przyjmuję, że przypadek czy wiedza innych osób może wzbogacić moją pracę, czasem w sposób dla mnie zaskakujący czy niezaplanowany. Tym razem inspirujący okazał się aspekt tkania maszynowego, interpretacji ręcznego rysunku przez projektanta w fabryce, a następnie przez maszynę. Kiedy zaczęłam pracę nad projektem, zastanawiałam się, w jaki sposób tkanina może zostać wykonana i zdecydowałam, że interesuje mnie tkanie maszynowe, a nie ręczne. Fakt, że tkanina (choć wyprodukowana maszynowo) nie wejdzie do masowej produkcji i nie stanie się użytkowa (mimo że ma teoretycznie taki potencjał) sprawia, że jest ona czymś „pomiędzy”. Materiał, z którego ma być koc, jest półproduktem, „prawie kocem”.

Alicja Bielawska