Category Archives: portfolio-pl

Wycinanki, 2019 (wystawa z Haliną Bielawską)








(fot. Frederik Gruyaert)

Wolskie Centrum Kultury, Warszawa, 2019

Pokazywane prace:
Wycinanki, 2019, tkanina (poliester) 190 x 150 cm; drewno, sklejka, farba, tkanina 4 [x] 172 x 66 x 4 cm; ceramika, 39 x 3 x 3,5 cm

Moja babcia, Halina Bielawska od lat tworzy wycinanki inspirowane tradycją żydowską.
Papierowe wycinanki pełniły w kulturze żydowskiej rolę dekoracji domów, ale były też ściśle związane z religią. Babcia od kilkunastu lat uczy się tej sztuki pod okiem Moniki Krajewskiej, artystki, której twórczość skupia się na żydowskiej wycinance.
Babcia Halina wycina drobne kawałki papieru i powoli odsłania kształty: symboliczne motywy roślinne (winorośl, drzewo życia) i zwierzęce (jelenie, tygrysy, ryby, ptaki) oraz menory, korony i domy. Kształty płynnie łączą się, stanowiąc jedność na płaszczyźnie kartki. Pomiędzy nimi pozostają kawałki pustki w ciemnych kolorach tła. Te brakujące kawałki umożliwiają zobaczenie obrazów jakie się między nimi tworzą. Wycinanki są często symetryczne, powtarzające motywy w odbiciu złożonego na pół papieru. Praca nad każdą wycinanką zajmuje wiele godzin i jest rozłożona na wiele dni. Wycinanki na papierze są nie tylko obrazami, ale też zapisem precyzyjnych gestów nacinania papieru.
W moich pracach, które powstały w dialogu z pracami babci, powtarzam te wycięte, puste fragmenty w innych materiałach. Zostają one wycięte laserowo w tkaninie i sklejce. Wybieram tylko niektóre detale, zmieniam ich skalę i powiększam, odrywając je od pierwotnych obrazów i odkrywając w nich nowe układy i nowe konstelacje.
Nakładam ażurowość wycinanek na obiekty, które odnoszą się do codzienności. Parawan i zasłona sugerują wydzielanie przestrzeni, zasłanianie, są też lekkie i ruchome. A wycięte w ich płaszczyznach otwory wskazują na to, co jest poza nimi. Wycięte fragmenty nie tworzą w moich pracach konkretnych obrazów. W parawanie i tkaninach puste miejsca układają się w nieokreślone wzory i powtarzają się w rytmie odbicia, analogicznie jak w wycinaniu w złożonej na pół kartce papieru. W tych pracach pustka wskazuje na to, co jest poza nią. W wycinankach babci jest odwrotnie, to dzięki pustym kształtom wyłaniają się obrazy.
Tradycyjna żydowska wycinanka służyła dekoracji wnętrz, ale swoją symboliką miała też ochraniać dom. Precyzyjne wycinanie jest rodzajem kontemplacji kształtów i czasu. Gesty zasłaniania, odsłaniania i wydzielania oswajają i tworzą przestrzeń. Obrazy z wycinanek babci zamieniam na niedopowiedziane wzory powtarzające się w swoich odbiciach. Pochylam się nad szczegółami i gestami. Nasze gesty, mojej babci i moje, splatają się w tych chwilach pochylonych nad kartką papieru, splatają się w składaniu tkanin, przesuwaniu zasłon i w zaplataniu warkoczy.

 

Alicja Bielawska

Miejsca, 2019

Miejsca, 2019
linoryt, odbitka unikat na papierze
70 x 100 cm, 70,3 x 99,7 cm, 65,3 x 99 cm

Gdzie kształty mają szyje, 2019

Gdzie kształty mają szyje, 2019

(fot. Piotr Bedliński, M. Zakrzewski, Alicja Bielawska)

Gdzie kształty mają szyje, 2019, tkanina (poliester), sklejka, karnisze, aluminium, sznurek (bawełna)

Instalacja do spektaklu Gdzie kształty mają szyje kolektywu Holobiont (Aleksandra Bożek-Muszyńska, Hanna Bylka-Kanecka)

Rodzinny spektakl interaktywny Gdzie kształty mają szyje to zachęta do odkrywania alfabetu ruchowej wyobraźni poprzez spotkanie z abstrakcją. Badając granice między tym, co stałe i płynne, ostre i rozmyte, pewne i ulotne uczestnicy mają szansę, by wspólnie odkryć nieznane dotąd obszary własnej kreatywności. Przestrzeń instalacji zachęca do ruchowej zabawy w aktualizację znaczeń i jest zaproszeniem do budowania rodzinnego doświadczenia w kontakcie z tańcem współczesnym. Spektakl jest także okazją do negocjacji obrazów i kształtów wytwarzanych wspólnie przez performerki i uczestników oraz dialogu między ich różnymi formami. Czy na końcu uda nam się pomieścić je wszystkie na jednej scenie?
Koncepcja i choreografia: Kolektyw Holobiont (Aleksandra Bożek-Muszyńska, Hanna Bylka-Kanecka)
Instalacja: Alicja Bielawska
Kreacja i wykonanie: Dana Chmielewska, Aleksandra Bożek-Muszyńska
Muzyka: Patryk Lichota
Realizacja techniczna: Łukasz Kędzierski
Produkcja: Centrum Sztuki Dziecka
Koprodukcja: Art Stations Foundation
Kierownictwo produkcji: Wojciech Nowak, Agata Drwięga
Premiera: 29/05/2019, Studio Słodownia + 3, Poznań w ramach 22. Biennale Sztuki dla Dziecka

Przestrzenniki, 2019

(fot. Maciej Kruger, Alicja Bielawska)

Widok wystawy Place. Instrukcja użycia, ZODIAK Warszawski Pawilon Architektury, Warszawa, 2019

Pokazywana praca:
Przestrzenniki, 2019, tkanina (bawełna, poliester), stal, kółka

Przestrzenniki – parawany służące do zarządzania przestrzenią. Można je dowolnie przesuwać i ustawiać, tworząc nowe podziały oraz funkcje. Mogą stać się schronieniem, ogrodzeniem lub tłem.
 

O tej porze dnia nawet cienie są w kolorze, 2018

(fot. Alicja Bielawska)

Widok wystawy Skład Sztuki, Galeria Labirynt w Lublinie, 2018

Pokazywana praca:
O tej porze dnia nawet cienie są w kolorze, 2018, tkanina (poliester), pianka tapicerska, aluminium

Chęć zanurzenia się w kolorach naprowadziła mnie do nakreślenia barwnych przestrzeni, które zapraszają do przebywania wśród kolorów. Za pomocą lekkich tkanin, które delikatnie przepuszczają światło, wydzieliłam koliste “pokoje”. W tych kameralnych wnętrzach o falujących ścianach można nie tylko zobaczyć kolor, ale też go poczuć. Barwy mogą być ulotne jak światło, ale też namacalne jak powierzchnia tkaniny. Kolory zwisających tkanin są zestawione z kolorami materacy, na których można usiąść lub się położyć, i które można zamieniać miejscami obserwując jak kolory reagują na siebie, jak się przyciągają lub odpychają.

Alicja Bielawska
 

Osłony, 2018

Osłony, 2018
ołówek, kredka na papierze milimetrowym
29,7 x 42 cm

Śnione w nocy w blasku dnia, 2018

(fot. Wojciech Radwański)

Śnione w nocy w blasku dnia, 2018, szkliwiona ceramika, druk cyfrowy na tkaninie (poliester), stal

Zamówienie Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

Śnione w nocy w blasku dnia to instalacja stworzona specjalnie do wnętrza kawiarni Powidoki mieszczącej się w Muzeum nad Wisłą. Artystka wykorzystała bardzo wysokie wnętrze wprowadzając do niego dodatkową przestrzeń, która unosi się ponad głowami gości. Praca zbudowana jest z tkanin biegnących po nieregularnych łukach. Szyfony są zadrukowane przenikającymi się kolorami, które podkreślają ulotność podziałów. Odpowiedzią na rysunek falujących linii jest rytm wyznaczany przez ceramiczne kule. Artystka wprowadza kolory, które są równie materialne jak ulotne, wyznaczają rytmy i zmieniają się pod wpływem światła. Ta zmienność w zależności od pory dnia zwraca uwagę na rolę percepcji w odbiorze pracy.
Śniąc w nocy w blasku dnia wpisuje się w ramy wnętrza, ale jednocześnie otwiera architekturę na inne doświadczenie. Praca miała swój początek w rysunkach, a przeniesiona w przestrzeń sugeruje ruch i zakreśla fragmenty swoich trajektorii. Prześwitują przez nią wcześniejsze prace artystki a także traktaty o kolorach i graficzne partytury. Tytuł podkreśla role wyobraźni, intuicji i pamięci, które składają się zarówno na proces tworzenia pracy jak i na jej odbiór.

Ukryte wątpliwości, 2017 (wystawa indywidualna)
























(fot. Marek Gardulski)

Ukryte wątpliwości, Kasia Michalski Gallery, Warszawa, 2017

Powietrze nabiera barw

Na początku są geometryczne kształty: koło, trójkąt, prostokąt. Kiedy materializują się w rękach zyskują trzeci wymiar, ale tracą wtedy matematyczną precyzję. Geometria wchodzi w sferę przedmiotu, ulega przekształceniom, staje się geometrią rozbitą. A kształty nabierają indywidualnych rysów, zaczynają przypominać coś znajomego i budzą skojarzenia. Te skojarzenia są jak nitki czasu, na które nawlekam kształty.

Ustawiam kształty w przestrzeni, ważne są kąty i miejsca gdzie krzyżują się spojrzenia, nakładają kroki. Każdy kształt można zamknąć w przestrzeni i użyć, żeby tą przestrzeń otworzyć. Rzeźby tworzą w ten sposób przestrzenie prywatnych rytuałów. Przypisujemy im znaczenia, i tak jak bliskie nam przedmioty, zaczynają one pełnić rolę pudełek na wspomnienia. A rytuały nadają nam ciągłość. Powtarzam jeden gest. Za każdym razem w tym małym geście odkrywam nagromadzone wspomnienia.

Siedzisz pośrodku koncentrycznie ustawionych ceramicznych stożków i powoli je przestawiasz. Zamieniasz kolorami. Niebieski zamiast czerwonego, pomarańczowy zamiast różowego, żółty zamiast zielonego. Z wierzchołka każdego stożka unosi się smużka koloru. Stożki są puste w środku. Nie wiadomo, jaką rolę odgrywają, ale ich znaczenie jest mocno odczuwalne. Kiedy przestawiasz stożki, smużki mieszają się, tworząc wokół ciebie lekko falujący woal. Kształty stapiają się z powietrzem, które nabiera ich barw.

Zanim pojawią się kształty jest linia, za którą podążam. Używam jej, żeby odkryć kształty. Przytrzymuję palcami, naprężam ją i zakrzywiam. Mam przed sobą nieograniczoną płaszczyznę kartki papieru, a linia jest nieskończona i łatwo daje się modelować. Czasem wyjmuję ją z kartki i oglądam pod słońce. Wtedy jasno widać, że wszystkie kształty tworzą się na przecięciu linii.

Duże korale, wielkości naczynia, są nawlekane na konstrukcję, która mogłaby się znaleźć na jednym z placów zabaw zaprojektowanych przez Aldo van Eycka. Stalowe drążki podążają za liniami, które wyginają się, zakręcają i krzyżują w piętrzących się konstrukcjach. Srebrna stal odbija szare niebo. Obracasz drążek w dłoni, a razem z nim całą konstrukcję. Przyglądasz się jej pod różnymi kątami. W twoim ręku konstrukcja zmienia wielkość, rośnie lub maleje. A z każdym ruchem dźwięczą przesuwające się koraliki. Każdy koralik zawiera cyfrę, literę lub sen.

Wokół mosiężnych ramion unieruchomionego cyrkla lub wskazówek zegara zawisły błyszczące półkule. Ledwie dostrzegalne są sekundy bezruchu między przesuwającymi się kształtami. Złotawe kreski zbiegają się w kąt, który nadaje kierunek, a może kierunek wyznaczają ostre końcówki wskazówek. Półkule krążą jak kolorowe fazy księżyca.

Uchylam rąbki tkanin, podnoszę ich delikatne brzegi, podwijam podszewki. Lewa strona materiału pokazuje inny odcień. Jest to odcień bliższy dotykowi.

Elementy, z których składają się rzeźby budują metafory. Ustawione w przestrzeni, we wzajemnej relacji tworzą nowy wielogłos. Nie mają funkcji, są odbiciami wrażeń, myśli, doświadczeń. Zanim przedmioty wypadną z własnych cieni, potrzebuję tych elementów, żeby oprzeć się na nich, żeby poczuć swoją materialność. Opieram się o gładkie powierzchnie poszkliwionej ceramiki, zimny i metaliczny zapach stali, muśnięcie szyfonu. Powtarzam kształty i układam je jedne na drugie, próbując znaleźć równowagę. Tworzy się powoli porządek rzeczy, a rzeźby odnajdują w nim swoje miejsce.

Alicja Bielawska

 

Wyjście z prostej geometrii, 2017

Na przecięciu linii, 2017
ołówek, kredka na papierze
21 x 29,7 cm, 29,7 x 42 cm

Przemienny porządek, 2017
ołówek, kredka na papierze
29,7 x 42 cm

Wyjście z prostej geometrii, 2017
ołówek, kredka na papierze
21 x 29,7 cm

Konstelacja poranna (III), 2017

(fot. / video Alicja Bielawska)

Konstelacja poranna (III), 2017, stal, poliester, 200 x 250 x 310 cm

W ramach wystawy grupowej The Art of the Treasure Hunt – The Grand Tour, Villa di Geggiano, Castelnuovo Berardenga, Włochy

Kiedy kolory zmieniają kształty, 2017

(fot. Frederik Gruyaert)

Widok wystawy Jest tak, jak się Państwu wydaje, Galeria Arsenał w Białymstoku, 2017

Pokazywana praca:
Kiedy kolory zmieniają kształty, 2017, druk cyfrowy na tkaninie (poliester), szkliwiona ceramika, stal, 220 x 170 x 200 cm

Działanie z kształtami, 2017 (performans)

(fot. Frederik Gruyaert)

Współpraca i wykonanie: Alicja Bielawska, Diana Kubicz, Magda Wolnicka
Performans odbył się w ramach wystawy Jeśli nie tutaj, gdzie?, Galeria Labirynt, Lublin, 2017

W Działaniu z kształtami Alicja Bielawska używa fragmentów swoich rzeźb, które zostają wprawione w ruch przez performerki. Ciała i obiekty istnieją tu na tych samych zasadach. Ruchy są zdeterminowane i wynikają z kształtów obiektów, które stworzyła i wybrała dla performerek artystka. Działanie z kształtami oparte jest na prostych ruchach, znanych i codziennych, które w połączeniu z fragmentami rzeźb tworzą nowe kompozycje i skojarzenia.
 

Jeśli nie tutaj, gdzie?, 2017 (wystawa indywidualna)

(fot. Frederik Gruyaert)
 
Galeria Labirynt w Lublinie, 2017

 

Wydaje się, że myślenie Alicji Bielawskiej o przestrzeni determinuje linia. Zarówno ta widoczna, jak i ta niewidzialna, będąca zaledwie śladem, tropem, który prowadzi od rysunku do rzeźby i odwrotnie. Artystka zapytana o to, co jest istotniejsze – rysunek czy realizacje w przestrzeni, zdecydowanie odpowiada, że takiego wyboru nie można dokonać. Obie te formy wyrazu istnieją równocześnie, wzajemnie się przenikając i uzupełniając. Różnica zawarta jest w skali działania. Rysunek to dla Bielawskiej czynność bardzo intymna, wymagająca skupienia i swoistej pracy z ciałem. Gest używania kredki czy ołówka wychodzi z wewnątrz, a ręka jest bezpośrednim przedłużeniem myśli, dosłownym przelaniem pomysłów na papier. Rzeźba natomiast najbardziej oddziałuje materiałem i rozmiarem realizacji. Artystka wychodzi poza papier i kreśli linie w przestrzeni – dosłownie i w przenośni. Jej prace opierają się na podziałach, a raczej na budowaniu struktur, zagarnianiu przestrzeni, wydzielaniu jej i łączeniu.
(…)
Linie są nie tylko kreślone na papierze i w przestrzeni, pojawiają się także na tkaninach, których artystka używa. Wykorzystuje tkaniny – zarówno gładkie, bawełniane i wełniane, jak i koce, pokryte zaprojektowaną przez siebie kratką. Ten najbardziej popularny w masowej produkcji motyw, z którym wszyscy się zetknęliśmy, staje się kartograficzną siatką powiązań. Wyprodukowana według pomysłu artystki tkanina jest unikatem – z potencjałem stania się produktem seryjnym. Pojawia się jako element rzeźb i realizacji przestrzennych, które balansują pomiędzy obiektem artystycznym a przedmiotem użytkowym.

 
Anna Szary
(fragment tekstu z katalogu Alicja Bielawska, Galeria Labirynt, Lublin, 2017)

Oparte kształty, 2016

Oparte kształty, 2016

Oparte kształty, 2016
ołówek, kredka na papierze
29,5 x 42 cm

Miękki grunt, 2016 (wystawa indywidualna)

(fot. Frederik Gruyaert)

Soft Ground, Sodu 4, Wilno, 2016
Kuratorka Justė Kostikovaitė

Alicja Bielawska w rozmowie z Kristiną Aglają Skaldiną:

A.B. Kristina, porozmawiajmy o twoim ciele.

K.A.S. Dobrze.

A.B. Twierdzisz, że ruch nie jest powiązany z twoim ciałem, że podczas wykonywania performansu staje się on coraz bardziej abstrakcyjny. Być może to bardziej kwestia trajektorii niż samego ruchu?

K.A.S. Rzeczywiście, trenowałam swoje ciało tak, by stało się znacznie bardziej wrażliwe niż normalnie, bardziej niż u przeciętnego człowieka. Więc w pewnym sensie mogę tak nim sterować, by odbierało więcej informacji. Moje ciało może zrozumieć i przetworzyć te informacje, które są już w nim zawarte, ale ich nie używa. Używam tego co zapisane i powiedziane, ale jeszcze nie wcielone. Zatem w pewien sposób może tu chodzi o trajektorie, w końcu to wszystko co mamy, prawda?

A.B. Tak, według naukowców ruch cząsteczek jest całkiem istotny. Jednak to, co jest nawet ważniejsze, to badanie trajektorii tych ruchów.

K.A.S. Czy myślisz, że cząsteczki poruszają się intuicyjnie? To może mieć coś wspólnego z tym jak przekładasz swoje postrzeganie 3D na 2D twoich rysunków. Często wolisz rozłożyć kształty i zapisać je w innych wymiarach, używając bardziej przestarzałych technik niż komputerowe obrazowanie trójwymiaru.

A.B. Jeśli przez to rozumiesz moje wprowadzanie błędów, jako posługiwanie się intuicją, to tak. Te trójwymiarowe modele nigdy nie są poprawne, ale dla mnie działają. Może to jest też obecne w fizyce i badaniach matematycznych,zakładających próby, porażki, testy i sprawdzanie rzeczy po kilka razy zanim dojdzie się do właściwego rezultatu. Być może!

K.A.S. Może to jak bycie w psychodelicznym transie, gdy widzi się „naturalnie” tańczące jak w kalejdoskopie przed oczami geometryczne kształty?

A.B. Haha. Nie, myślę, że moje, jak je określasz, rysunki 2D i 3D są samostanowiące i są czymś zupełnie innym. One cię nie wciągają, nie tworzę w nich iluzji. Są raczej jak formy, które się wzajemnie obejmują.

K.A.S. Czyli chodzi bardziej o tworzenie kształtów, które odzwierciedlają otoczenie, w którym zbiega się ożywione i nieożywione?

A.B. Nie wiem. Myślę, że moje prace próbują wyciszyć ciało tworząc uczucia / poczucia, które mogą istnieć poza ciałem. A może ty mi powiesz o dziesięciu krokach do świadomego ciała, choć powinnam chyba spytać o to naszych buddyjskich sąsiadów?

 

Gdy znikną detale, zostanie falowanie przestrzeni, 2016

(fot. Barbara Kubska)

Widok wystawy Widmo, Galeria Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach, 2016
Kuratorka Marta Lisok

Pokazywane prace:
Gdy znikną detale, zostanie falowanie przestrzeni, 2016, stal, tkanina (poliester) i fragmenty marmurowej posadzki z kolekcji Muzeum Śląskiego w Katowicach, 195 x 615 x 580 cm
Gdy znikną detale, zostanie falowanie przestrzeni, 2016, ołówek, tusz na papierze milimetrowym, 29,7 x 42 cm

Zmruż oczy patrząc na fragment posadzki. W centrum wzoru znajduje się mały kwadrat 5 x 5 cm. Od tego miejsca wzór rozszerzał się, falując, na cały budynek Palacu Ślubów, który zamykał się na planie kwadratu. Budynku już nie ma, pozostał pusty plac, a na półkach muzealnego magazynu resztki marmurowych płytek posadzki, które w sumie zajmują powierzchnię około 3 x 3 m. Posadzka znajdowała się w oszklonym holu. Wpływała w szpary między podłogą a ścianami.
Chciałam zrozumieć ten geometryczny porządek. Zaczęłam od rysowania wzoru na milimetrowym papierze. Miękka kreska ołówka rozmijała się z milimetrowymi kwadracikami. Wzór pęczniał i kurczył się na kartce zapadając mi w pamięć.
Punktem wyjścia jest kwadrat. Zamknięta forma. A ja chcę wyjść poza płaszczyznę podłogi. Chcę zarysować przestrzeń budynku. Chcę ją poczuć, dotknąć. Biorę do ręki drut, wyginam go w kształt kwadratu 30 x 30 cm, a następnie gnę go w różne strony. Z obrysu kwadratu tworzy się nieregularna przestrzeń pomiędzy pogiętymi liniami. Wyobraź sobie, że ten kształt, który trzymasz w ręce stopniowo powiększa się, aż stanie się dziesięć razy większy. Możesz swobodnie wejść do jego środka, obejść go. Metalowe linie zakreślają przestrzeń. Na takim modelu możesz ćwiczyć przechodzenie od płaskiej powierzchni do trójwymiarowej. Może ci się przydać na wypadek, gdy po miejscach zostaną tylko płaskie powierzchnie zdjęć. Kiedy optyczna iluzja wzoru posadzki nie będzie się już odbijała w lustrach. Ponownie zmruż oczy, gdy znikną detale, zostanie falowanie przestrzeni.
 

Alicja Bielawska

Punkty odniesienia, 2016

Widok wystawy Nic o was bez nas, Festiwal Zgromadzenia w Pałacu Kultury i Nauki, Warszawa, 2016
Kurator Szymon Żydek

Pokazywana praca:
Punkty odniesienia, 2016, tkanina (bawełna, akryl), szkliwiona ceramika, 1600 x 164 cm


Tkanina i ceramika przynależą do sfery codzienności i dotyku. Są użytecznymi materiałami. Wyciągam je i nadaję im inny kształt. Wzór kratki jest rozciągnięty na wąskim pasie kilkunastu metrów. Ale najpierw były rysunki. Ręczne rysunki wzoru stały się podstawą utkanej tkaniny. W procesie przenoszenia rysunku na materiał pojawiły się błędy, niektóre fragmenty kresek rozmyły się w gradientach rastra. Kratka rozjechała się i wybrzuszyła.

Na tkaninie rozstawione są ceramiczne obiekty. Mogłyby być podstawkami lub podpórkami pod inne przedmioty, lub pod głowę czy rękę. Może się wydawać, że ich błyszczące powierzchnie miękko ugną się pod danym ciężarem, tak jak glina przyjmuje kształt nadawany przez ręce. A kolory roztopionego szkliwa rozlewają się po formach. Ale to złudzenie, kształty i powierzchnie zastygły.

Jest to sytuacja odpoczynku, oczekiwania. Pora popołudniowa, w której poruszamy się powoli określając podświadomie własny ruch względem innych punktów i ciał.

Alicja Bielawska

 

Nie ma stałych punktów w przestrzeni, 2016 (wystawa indywidualna)


(fot. Frederik Gruyaert)

Galeria Starter, Warszawa, 2016


Rysunek na ścianie i lekka konstrukcja z metalowych rurek wypełniają wnętrze i otwierają je na inne perspektywy. Pomiędzy nimi rozciągają się kolory. Gdzieniegdzie leżą małe obiekty, niektóre mają miękkie powierzchnie, inne są twarde i gładkie. Rzeczy, które zapamiętują gesty i dotyk. My, którzy przypominamy sobie wrażenia.

W pracach Alicji Bielawskiej kształty i materiały ulegają poetyckiej transformacji. Podstawą jest uwrażliwienie na dotyk i kolor. Formy, które zapadły się gdzieś głęboko w pamięć, mają skrzywione proporcje i łatwo rozpadają się na części. Jest w jej rzeźbach próba dotknięcia fizyczności przedmiotów i uchwycenia przebłysków materialności. Intuicyjny proces łączy z przeczutymi prawami fizyki i matematyki, co uwidacznia się w rysunkach, gdzie struktura kształtów wpisuje się w pęczniejące lub kurczące się przestrzenie zamknięte w dwóch wymiarach kartki. 

Ceramiczne powierzchnie, metalowe drążki owinięte tkaninami, zwisające płaszczyzny tkanin, rysunki rozpięte na ścianach. Materiały i kształty przypominają o dotykanych kiedyś przedmiotach. Zapamiętane historie rozpadły się. Pozostałe fragmenty wymagają dorysowania połączeń. Ale nie stają się przez to bardziej czytelne. Podobnie jak linie łączące punkty gwiazd układają się w kształty, w których często trudno rozpoznać nazwy konstelacji. 

Przechodząc wokół rozmieszczonych w pomieszczeniu obiektów zwróć uwagę na swoje ciało. Jaki jest twój krok, szybki, wolny, wahający się? Jakie pozycje przyjmujesz oglądając prace, pochylasz się, przykucasz czy wspinasz na palce?

Na co zwracasz uwagę, na wnętrze czy na obiekty? A może na inne osoby, które znajdują się w tej przestrzeni?

Przedmioty wchodzą w relację między sobą i wnętrzem. Poruszając się między nimi zostawiasz za sobą linię kroków. Przedmioty są punktami odniesienia, szukasz między nimi połączeń albo skupiasz się na pojedynczych obiektach. Może w myślach przestawiasz je gdzieś indziej, znajdując dla nich lepsze miejsce.

Za sto tysięcy lat układ gwiazd będzie inny niż ten, który znamy. Może ktoś zobaczy w nich konstelacje i nada im imiona.

Alicja Bielawska